Leela James
Jedni słyszą w jej głosie młodą Tinę Turner. Są i tacy, którzy – jak za każdym razem, gdy na soulowym horyzoncie pojawia się nowa interesująca twarz – w Leeli widzą współczesne wcielenie Arethy Franklin czy Chaki Khan. A jeśli już szukają dla niej towarzystwa dzisiejszych gwiazd, to najchętniej obok Alicii Keys i Angie Stone. Wszystko się zgadza, ale mniejsza o porównania. Ważne, że panna James śpiewa znakomicie, a ten debiut to njmocniejsza pozycja, jaka ostatnio pojawiła się na polu damskiej wokalistyki o czekoladowym zabarwieniu. Wychowana na gospel, bluesie i funku młoda artystka z Los Angeles nie mizdrzy się do fanów Beyonce, za nic mając blichtr i rozmach nowoczesnego R&B. „Co się stało z soulem? Wszystko kręci się wokół teledysków…” – manifestuje w „Music” swoją klasycznie zorientowaną postawę. Z pomocą najlepszych w branży producentów, z Kanye Westem i Raphaelem Saadiqiem na czele, odważnie i zdecydowanie stawia na powrót do korzeni. W konsekwencji nawet przebój „Don’t Speak” z repertuaru No Doubt brzmi jak zapomniana perła czarnej muzyki z przeszłości.Dyskografia:
Live In New Orleans (Live)

